Na tej stronie znajdą Państwo prezentacje projektów dyplomowych uczestników rocznego programu w Akademii Scenariopisarstwa w StoryLab.pro 2022-2023.
Na całość prezentacji projektu składają się cztery elementy: video-pitch, one-pager, pytania i odpowiedzi do projektu zadane podczas pitchingu, nagranie pierwszego czytania przez aktorów wybranej sceny ze scenariusza.
Prawa autorskie do projektów należą całkowicie do autorów.
Dane kontaktowe do autorów znajdują się w one-pagerach.
Ewentualne pytania można kierować do StoryLab.pro
Andrzej Gorgoń – a.gorgon@storylab.pro – +48 602 313 217
Fale mózgowe Gerdy zsynchronizują się z falami pacjenta NN leżącego obok niej na OIOMIE. Jedynego świadka przestępstwa. Gerda znajdzie się w jego świecie. Odkryje jego tożsamość i tajemnicę przestępstwa. Zrozumie jak działa synchronizacja fal mózgowych i jak sama może stać się interfejsem pomiędzy światami.
Piotrowi po długiej walce uda się ją wybudzić. Po wybudzeniu Gerda doprowadzi do bezprecedensowego procesu sądowego, w którym świadkiem będzie NN.
Dziękuję za dobre słowa o „Safe Inside.” Odpowiadając na Twoje pytanie.
Chciałabym. Bo stworzyłam bardzo ciekawą bohaterkę. Wymyśliłam świat, w którym stawka jest bardzo wysoka, a decyzje bohaterów generują duży potencjał budowania konfliktów. Byłam w szpitalach. Rozmawiałam z pacjentami, rodzinami, psychologami. Między innymi z profesorem Markiem Binderem badającym świadomość ludzi w comie. Eksplorowałam pisma naukowe, bo chciałam, żeby ten serial miał mocne podstawy merytoryczne. Jestem po debiucie fabularnym.
Ale rozumiem też stronę produkcyjną i wiem jak trudno jest wyprodukować serial. Dlatego odpowiem tak: priorytetem jest dla mnie powstanie projektu.
Sztuczna inteligencja coraz lepiej radzi sobie z odczytywaniem myśli. Najnowsze badania pokazują, że udało się naukowcom zmienić aktywność mózgu w słowa. Stworzyliśmy technologię, która może ewoluować do czegoś o czym nie mamy pojęcia.
Moim marzeniem jest, żeby oprócz komercyjnego charakteru serial miał wymiar głęboko humanistyczny i pokazywał jak pomimo nieuniknionego rozwoju technologii istotna jest relacja z drugim człowiekiem. Delikatność, Uważność. Czułość.
Technologia jest niezbędna, ale najczulszym interfejsem zawsze będzie drugi człowiek.
Tak, przed szkołą teatralną tworzyliśmy z niezależnym zespołem scenariusze, w których sami występowaliśmy, często grając siebie samych na scenie. Stąd chyba pewna skłonność do pisania sobą i naturalna chęć do występowania w swoich tekstach. Sprawiłoby mi wielką radość móc zagrać we własnoręcznie napisanym filmie, a nie być tylko odtwórcą tekstów już zapisanych, jak to się dzieje pracując w teatrze na etacie czy grając w serialu codziennym. Postacie Borysa i Marii konstruowałem w oparciu o mnie i moją dziewczynę, która też jest aktorką, także myślę że ona też z przyjemnością zagrałaby w tym projekcie.
Na początku miałem pomysł na napisanie filmu o trudach komunikacji i zrozumieniu potrzeb partnerów w związku. Nie wiedziałem jednak gdzie ją umieścić. Opowiedziałem mojej dziewczynie o pomyśle, a ona po chwili podrzuciła pomysł na warzywniak. Myślę że częścią tej decyzji była też nasza miłość do warzyw i owoców spowodowana preferowaną przez nas dietą wegańską oraz radością z buszowania po wrocławskich targowiskach. Z każdym kolejnym krokiem problemy postaci i ich charaktery coraz bardziej zaczynały mi pasować do nowego miejsca. Praca fizyczna towarzysząca bohaterom bowiem wymusza pewien rodzaj bezkompromisowości i prawdy w relacji miedzy nimi. Warzywniak to także świetne miejsce do pokazania brutalności kapitalizmu i zjawiska zjadania małych lokalnych biznesów przez wielkie koncerny z potężnym kapitałem.
Jest to z pewnością kino niskobudżetowe, które będzie się rozgrywać w dużej mierze wokół jednej przestrzeni warzywniaka. Działając wiele lat w offie irytowało mnie do jak niewielu ludzi trafia przekaz naszych sztuk, dlatego chciałbym żeby było to kino komercyjne, dostępne dla jak najszerzej publiki, pozostawiające jednak miejsce na zabawę konwencją i artyzm. Wyrosłem z pisania o rzeczach ważnych w lekki sposób i chciałbym żeby ten projekt też taki był. Scenariusz składa się z 4 części odpowiadających porom roku, więc reżyserzy, scenarzyści i operatorzy będą mieli duże pole do popisu. Na pewno odniesieniem do sposobu i języka opowiadania będzie film „Amelia”. Biorę też pod uwagę przerobienie pomysłu na mini serial lub na kameralną sztukę teatralną.
Przede wszystkim w tym, że tego powrotu do domu jest bardzo mało. Film głównie skupia się na drodze. I to w tym czasie, to podejście do domu, rodziny zmienia się dla obu bohaterek, ale dla każdej inaczej. Uważam, że świat staje się taki jaki go przedstawiamy, a w moim świecie chciałabym by ludzie się wspierali i potrafili słuchać się nawzajem, nawet jeśli nie wychodzi im to idealnie.
Używam wiele ze stereotypów filmu drogi, ale dokładam do tego projektu moje smaczki – elementy animacji, zestawienie pokoleniowych traum, no i lesbijki, inspirowane moim życiem :-))
W historiach miłosnych storyline skupia się na tym czy postacie zakochają się w sobie i czy się uda im być razem. Upraszczając oczywiście. Szczególnie w queerowych historiach, ciężko jest wtedy w pełni eksplorować tematy takie jak strach przed queerową tożsamością, poczucie utraty swojego starego życia, zmian które zachodzą w twoim otoczeniu – rzeczy o których rzadko się mówi, bo homofobia ma bardzo wiele wymiarów. Gdy skupimy się na przyjaźni, mogą bardziej wybrzmieć osobne głosy bohaterek. I ironicznie o wiele łatwiej jest się zakochać niż znaleźć prawdziwych przyjaciół.
Myślę, że zasłużyłyśmy by mieć taki film, a szczególnie tutaj.
Na początku chciałabym skończyć pisać scenariusz ;-)) Cała historia jest już ułożona, ale potrzebuje jeszcze kilku tygodni by być na etapie drugiego draftu. Potem chciałabym móc wejść we współpracę z producentką lub producentem, który umożliwiłby mi zajęcie się tym filmem jako scenarzystka i reżyserka. Chciałabym żeby to był mój pełnometrażowy debiut. Mam za sobą studia reżyserskie, dwa krótkie metraże, lata przepracowane na planach, no i kurs storylabu, więc wydaję mi się to już ten czas.
komediowo kryminalny, serial
autorka: Magdalena Rychter-Oczkoś
Chciałbym poruszać się w klimacie pomiędzy filmami Juliusza Machulskiego a kryminałami Joanny Chmielewskiej. Dlatego do sekretów rodzinnych i intrygi kryminalnej dodałam galerię barwnych drugoplanowych postaci, zgryźliwe dialogi i mocny kobiecy pierwiastek.
To jest moja rodzinna historia, którą przeniosłam do projektu. Moja mama i ciocia wiele rzeczy pamiętały tylko razem. Coś rymowały, dodawały, dopowiadały – i nazwiska, daty czy wymiary szaf wskakiwały na swoje miejsce. Najpierw mnie to bawiło, potem wkurzało, a teraz za tym bardzo tęsknię. W projekcie za wspólną pamięcią ciotek kryje się kolejna rodzinna tajemnica. Poza tym chciałabym inaczej pokazać pokolenie 60 plus. To trochę nowi emeryci – ludzie, którzy już mają czas, a ciagle mają formę, diety ketogeniczne, rowery elektryczne, grupy na fejsie. No chłopaki i dziewczyny po prostu.
Po pierwsze, Alicja szukając odpowiedzi na pytanie, co się w ogóle wydarzyło w tej rodzinie, odkrywa ten świat. Po drugie, dzięki temu jest to serial o pokoleniach, o rodzinie, o wymianie – ale w lustrzanym odbiciu. To 60-latkowie są odważni, mają chęć na zmiany, ciągle nie jest dla nich za późno. To od nich 25-latka uczy się, że odwaga w sięganiu po swoje jest ok. To oczywiście moja diagnoza oparta na amatorskich obserwacjach. Pogubiona generacja młodych, którzy mając morze możliwości, zamiast skoczyć – stoją na brzegu kontra młodzi seniorzy z ciągiem na przygody i zmiany. A gdyby połączyli te moce, to udźwigną każdą rodzinną tajemnicę.Z uwagi na rolę tych postaci w „Trenie” odbyłem konsultacje z psycholożką, Małgorzatą Randzio, która pomogła mi zadbać o jak największy realizm psychologiczny. Obaj Ci bohaterowie to psychopatyczni mężczyźni – ojciec Adama jest narcyzem, który promuje siłę, władzę i w konsekwencji przemoc, jako główne atrybuty osobowościowe; Proboszcz z kolei myli symbol z konkretem i głęboko przerażony zmieniającym się światem, nowością i różnorodnością używa religii do obrony przed nimi. Opisy tych postaci są bardzo rozbudowane i nie starczy mi czasu na dokładne przedstawienie ich, ale zapraszam do kontaktu, a na pewno rozjaśnię ich backstory, wszystkie cele i motywacje!
Nie jest moja intencją namawianie kogokolwiek do rezygnacji z leczenia jakimikolwiek sposobami, również z terapii konwencjonalnej. Uważam że należy poszukiwać każdych dostępnych sposobów na wyjście z choroby. Ważne jest w jaki sposób podchodzimy do leczenia i czym ono samo dla nas jest. To umysł jest kluczem do procesu leczenia, poczucie sprawczości. zbyt często „pacjent” jest tylko kolejnym przypadkiem, numerem statystycznym a wręcz niewygodną pozycja do przełożenia na inny termin. Kintsugi to japońska sztuka naprawiania rozbitej porcelany. tak naprawione naczynie spełnia swoje podstawowe zadanie, jednocześnie zyskuje inny, niesamowity, wygląd przy zachowaniu oryginalnej skorupy. Myślę że każdy kto radzi sobie z chorobą ma prawo decydowania o swoim losie i szanse uleczenie bez pietna bycia niekompletnym.
Dwaj lekarze, z jednego oddziału, tak różni od siebie:
Dr. Zawadzki, typ wiecznie zapracowanego, nie dbającego o siebie typa z trzy dniowym zarostem. Społecznik pragnący uratować każdego pacjenta. Mającego jedocześnie świadomość z kruchości ludzkiego życia.
Ordynator Ochyra, biznesmen dla którego przypadek jest droga do habilitacji lub zaproszenia do prywatnego gabinetu, na płatne konsultacje. Nienagannie wysławiający się gentelman z idealna aparycją. Śliski typ.
Władek, kolega z oddziału Ziemowita. Próbuje leczyć się przy pomocy substancji zakupionych w sieci. Zamknięty w sobie chłopak, otwierający się na człowieka przez swoja twórczość, ma niesamowity talent do portretów. Po konsultacji u Ochyry i operacji, kończy jako warzywo.
Wuj Leny Andiej, pop z podlaskiej wsi, wielki smakosz grzybków, nalewek i entuzjasta suszu konopnego. Mistyk i buntownik. Głęboko uduchowiony o wielu kontaktach wśród szamanów, znachorów i alternatywnych myślicieli. Były żołnierz specnazu.
Jadwiga, przewodniczka duchowa i szamanka. zdobywała doświadczenie podróżując po świecie. Kolorowa piękna kobieta o nieokreślonym wieku i starych oczach. Kocha każde zwierzęta przygarniając te najbardziej odpychające i chore. Przemawia jak wieszczka by po chwili flirtować i namiętnie szeptać do ucha swojego rozmówcy.
I wiele kolorowych postaci epizodycznych.
Wcześniej myślałem że kierowała mną chęć przywrócenia chorych do społeczeństwa. Nie jako ludzi w smutnym procesie, wykluczonych z pracy lub pozbawionych namiętności. tylko takich którzy żyją i to w pełni tego słowa znaczeniu, nierzadko mając w papierach wyrok śmierci.
Teraz wiem ze ja sam i chyba każdy z nas jest w ten czy inny sposób rozbitym naczyniem, a cała sztuka polega na tym, aby naprawić je nie wstydząc się pęknięć. Używać życia i czasu nam danego, pomimo ułomności i skaz.
Gatunkowo jest to dramat, ale mimo trudnego tematu jaki porusza chcę wpuścić tam powietrze, pewnego rodzaju komizm, dystans, ale także fantazję. W tej kwestii inspirują mnie seriale „Młody Papież” i „Biały lotos”. Wyobrażam sobie świetną obsadę, która da tym postaciom życie, emocje, charakter. To ma by film, nie teatr! Czuję, że ważną rolę w pracy nad filmem odegra przemyślany production design i muzyka. Chciałabym by powstał film nowoczesny, zrozumiały, pozostawiający widza z emocjami, przemyśleniami.
Obecnie mam pierwszą wersję treatmentu, oraz charakterystykę bohaterek i głównej lokacji. Odpowiadając na drugą część pytania. Zawsze pociągały mnie tematy tabu, tematy trudne. Polska boryka się z dużym problemem alkoholowym, ale bardzo mało mówi się o tym jak dotyka on kobiety. Tą historią chciałabym pokazać różne oblicza kobiecego nadużywania alkoholu, otworzyć oczy, edukować. Sprawić by społeczeństwo nie odwracało się, by przestało stygmatyzować, a zauważać człowieka. Chciałabym także ukazać jak ułomny i nieludzki jest PRLowski relikt jakim jest izba wytrzeźwień.
W branży filmowej jestem od 15 lat, jako freelancer. Pracowałam z wieloma producentami i reżyserami. Wciąż rozwijam się poprzez podejmowanie się różnych funkcji. Zaczynałam od asystenta produkcji, zajmowałam się wyszukiwaniem lokacji, byłam fixerem, od wielu lat jestem kierownikiem produkcji, a także producentem filmów dokumentalnych i krótkometrażowych, które zdobyły wiele nagród na festiwalach filmowych. Od około 3 lat spełniam się jako koordynatorka i choreografka scen intymnych, a dziś odebrałam dyplom ukończenia kursu scenariopisarskiego. Jestem filmowcem.
Tak jak mówiłem w prezentacji, jest to dla mnie ważny temat. Mam przekonanie, że system w którym żyjemy,patriarchat, nakłada na nas różne oczekiwania i wzorce i wpycha nas, mężczyzn, w niekonczacą się spiralę tworzenia pozorów. Dlatego chcę popatrzeć na to przez pryzmat grupy, która jest każdemu znana, ma ukształtowany dość mocny stereotyp i reprezentuje wszystkie, kojarzone z męskością cechy – fizycznej pracy, siły mieśni, wulgarności. Dlatego tam, w tym gnieździe węży, umieszczam akcje serialu i pokazuję, że tam można znaleźć czułość i delikatność. Myślę, że wartościowe jest to, że mówię to z własnego doświadczenia i ze znajomością tematu.
Narracja jest skupiona wokoło bohatera i ma trzy główne linie. Jedna skupia sie na Mariuszu i jego próbie udowodnienia matkom, że jest wartoścowym kandydatem na ojca. Druga opiera się o relacje Mariusza z kolegami w pracy i jest skupiona na męskości. Trzecia linia skupia się na relacjach z klientami i klientkami, które, przez to, że Mariusz nie umie stawiać granic, zaplatają się i komplikują coraz to mocniej i mocniej. Do tego jeszcze jest pewna przestrzeń metaforyczna, oniryczna, pokazana snami, która mówi o wewnętrznych lękach i marzeniach bohatera.
Tak, uda mu się przekonać matki swojego dziecka, że może być wystarczająco dobrym kandydatem na ojca. Niestety, przy okazji, dowie się, że jego córka wcale nie potrzebuje ojca. Z tą myślą, że miłość jest też sztuką odpuszczania i poskromienia swojego egoizmu, będzie musiał się skonfrontować. Najważniejsze w jego przemianie jest to, że Mariusz przede wszystkim dojrzewa i widzi, że częścią tej dojrzałości jest również zaakceptowanie swojej słabości. To pozwala mu odzyskać pewność siebie i samooakceptację.
fikcja historyczna z elementami mrocznego fantasy, serial
autorka: Asia Komorowska
Mieliśmy już Grę o Tron i inne tytuły, które czerpały z kultury saskiej i germańskiej, z powodzeniem eksplorowano też mity greckie czy nordyckie, a jakoś ta nasza słowiańszczyzna wciąż nie doczekała się godnej reprezentacji ekranowej. Jest oczywiście Wiedźmin, wspaniałe uniwersum, doskonała gra… i jeden z najgorszych seriali, jakie dane mi było zobaczyć – absolutna antyreferencja tego, czego chciałabym dla Bezkrólewia. Tu ma być brudno, swojsko, a nuty folku wschodniego i wiejskich przypowieści mają mieszać się z nowoczesnym, queerowym twistem.
Bezkrólewie to opowieść o relacjach – i takich budujących, i takich, przez które w historii wybuchały wojny czy płonęły kontynenty. Mamy więc starego doradcę króla, który mimo wierności wobec korony w sercu jest demokratą, mamy jego syna, który jednocześnie jest kapitanem straży królewskiej i żyje w rozdarciu między braterską przyjaźnią z królem a chęcią zaimponowania ojcu, mamy biologicznego ojca dziecka, który nie pogodził się z jej odejściem Koli, a także jej młodszego brata, którego musiała porzucić w próbie podarowania mu lepszego życia. To tylko część bohaterów. Wszyscy są spleceni nitkami, których przecięcia i sploty będą wywoływały coraz to nowsze konflikty.
Sekretem, śmiercią i narodzinami. W ostatniej scenie pilota widzowie i Kola poznają tajemnicę króla – czyli to, że jest transpłciowym mężczyzną. W finale sezonu ginie doradca króla, który był ostatnim bezpiecznikiem hamującym władcę przed wejściem na brutalną ścieżkę pełną prochu i krwi. W tym samym czasie rodzi się dziecko Koli – dziewczynka. Kto zabił Agrypina? Czy dziewczynka zostanie uznana za prawowitą następczynię tronu? I kim właściwie jest ten tajemniczy mnich? Na te pytania odpowie drugi sezon Bezkrólewia.
Chciałem podjąć się trudnego zadania, ponieważ czułem, że robię to w kontrolowanych warunkach. Taki wybór, zarówno w kwestii czasu akcji, jak i gatunku, pozwolił mi ćwiczyć warsztat i sprawdzić swoje możliwości.
Badanie tematu tożsamości i jej rozwoju w czasie przyszło mi właściwie naturalnie. Od zawsze interesowałem się swoją okolicą i trudno było mi zrozumieć czemu mój rodzinny Gdańsk jest polski, skoro tyle tutaj niderlandzkiej i niemieckiej architektury. W ten sposób, pytanie za pytaniem, zacząłem rozglądać się szerzej i trafiłem na wspomnienia przesiedleńców z Kresów Wschodnich. Tam znalazłem wzmianki o Trzebieszewie, w którym postanowiłem osadzić akcję filmu. Później spotkałem się z prof. Piotrem Perkowskim, który pomógł mi określić ramy czasowe, w których można było ukrywać tożsamość. Ważne okazały się też „Dziady i dybuki” Jarosława Kurskiego, gdzie zauważyłem ogrom tajemnic, które powstawały w zgłębianym przeze mnie okresie. Bardzo owocne było też spotkanie z mentorem, Jerzym Kapuścińskim, który zadał mi kilka bardzo ważnych pytań i dał mi kilka kwestii do rozważenia w kontekście mojego głównego bohatera.
Humor jest moją naturalną reakcją na trudne tematy, dzięki której jestem w stanie sobie z nimi poradzić. W tym filmie komizm wynika z niezdarności i cwaniactwa głównego bohatera, który obnosi się ze swoimi nieszablonowymi metodami w leczeniu, ale nie zdaje sobie sprawy, że operuje trupa.
komediodramat psychologiczny, serial animowany dla dorosłych
autorka: Aleksandra Kardynał
Dużo. Jest Dużo. Zabierając się za ten projekt, moim głównym celem było rozwijanie swojego warsztatu komediopisarskiego, dlatego sporo czasu poświęciłam na to, żeby tych mechanizmów komediowych było dużo. Na przykład, Arek myśli, że jest potwornie odpychający i żadna dziewczyna nigdy nie mogłaby się nim zainteresować, i to stwarza potencjał do sytuacji komediowych, bo jeśli dziewczyna będzie się nim ewidentnie interesować, nawet nachalnie, to on nie będzie w stanie tego zauważyć. Ania z drugiej strony przyjechała dopiero co do Warszawy z małej miejscowości i ona patrzy na miasto przez różowe okulary, i te błędne przekonania sprawiają, że bohaterowie pakują się w komediowe sytuacje. Komediowy jest też świat w pracy Arka i Ani, to hiperbola tego, jak to wygląda rzeczywistość biur i korporacji, ich błędne przekonanie to, że żeby coś osiągnąć, trzeba się zajechać i to też stwarza nam wiele okazji do komedii.
Chodzi głównie o zarządzanie oczekiwaniami widza. W ostatnich latach wyszło kilka dzieł, komediowych seriali animowanych, poruszających trudne tematy egzystencjalne i psychologiczne. To na przykład „BoJack Horseman” czy „Tuca and Bertie” i ja do tego nawiązuję, bo jestem przekonana, że mój target zna te dzieła i będzie dzięki temu wiedział, żeby się zdystansować do treści – a to pozostawia mi przestrzeń na bardziej odważne żarty czy przełamywanie tabu. Myślę, że dałoby się tę historię opowiedzieć za pomocą serialu aktorskiego, ale miałaby trochę inny wydźwięk. Poza tym projekt zakłada sceny, które wizualnie odzwierciedlają wewnętrzne procesy terapeutyczne, często mające charakter sennej wizji czy metaforyczny – a do tego animacja nadaje się świetnie. To na przykład nawiązywanie kontaktu ze swoim wewnętrznym dzieckiem czy docieranie do nowych warstw pamięci, otwieranie wcześniej zamkniętych drzwi itp. Nie wykluczam jednak możliwości rozpisania tej historii na serial aktorski.
Jestem gotowa zainteresowanym przesłać pakiet serialu zawierający eksplikacje serialu, opis przebiegu głównych wątków w pierwszym sezonie, rysunki i opisy postaci, treatment pilota oraz kilka rozpisanych scen z pilota. Na prośbę mogę dostarczyć również drabinkę odcinka pilotowego.
Konsultowałem się z legendarnymi hipisami: Kamilem Sipowiczem i z Belfegorem (Andrzej Witkowski). Od każdego z nich dostałem studnię inspiracji. Belfegor jako organizator zlotów w Częstochowie opowiedział mi o tym jak hipisi dołączali do pielgrzymów katolickich, żeby wykiwać milicję. Kamil Sipowicz natomiast kiedy spytałem go jaką naukę możemy wynieść z historii ruchu polskich hipisów z czasów PRL-u powiedział, że „jeżeli zaczynamy eksperymentować z wolnością to różnie to się może potoczyć.” Wtedy zdecydowałem, że „Dzieci Chwasty” to będzie opowieść o dojrzewaniu, bo czym jest dojrzewanie, jeśli nie eksperymentowaniem z wolnością.
Ruch hipisowski od zawsze kojarzył mi się z kobiecą energią. To jest ruch pokojowy, nastawiony na dialog, proekologiczny, opiekuńczy, czuły. Słynne fotografie, które kojarzą mi się z ruchem hipisowskim też przedstawiają kobiety. Wystarczy wspomnieć fotografię entuzjastki rockandrolla na festiwalu Woodstock. Tymczasem w polskiej literaturze na temat hipisek z czasów PRL-u znalazłem niewiele informacji. Wybrałem Maję na główną bohaterkę również dlatego, że moim zdaniem dziewczyny dołączające ruchu hipisów w tamtych czasach kładły na szali dużo więcej niż chłopaki. „Przecież dziewczynki powinny być grzeczne”. Moja bohaterka ma już dość bycia grzeczną i dlatego jej perspektywa wydaje mi się ciekawa i warta opowiedzenia.
Golenie włosów głównej bohaterce jest widocznym znakiem przemiany, przejściem w dorosłość. Maja od momentu zgolenia włosów staje się innym człowiekiem, obdartym już trochę z młodzieńczych, naiwnych przekonań. Dorasta. Hipisi wyróżniali się, nosili długie włosy, byli kolorowi i kontestowali tradycyjne wartości patriotyzmu PRL -u, wiary i rodziny. To nie podobało się władzy. Powstały nawet specjalne akcje mające na celu inwigilowanie środowisk demoralizujących na odcinku młodzieżowym, czyli hipisów. Tylko, że z tych inwigilacji często nic nie wynikało. Przecież nie było paragrafu na długie włosy… Aparat represyjny znalazł jednak sposób na karanie kolorowej młodzieży – Wszawicę. Często, jeśli Milicjantom nie udało się udowodnić złamania prawa przez hipisów, na miejsce był wzywany lekarz, który stwierdzał, że hipisi mają wszy i… pod tym pretekstem, w ramach zapobiegania rozprzestrzeniania się pasożyta golono im głowy. Własnie ten sposób Maja traci włosy.
psychologiczny dramat science-fiction, serial
autorka: Klaudia Żark-Langda
Będzie ich sporo, a każda w odcieniach szarości. Poznamy środowisko makiawelicznych korpów z farmacji i co najmniej dwóch Śnieci, czyli „złych Wędrujących”, których będzie zwalczać Mel. Oczywiście pojawią się też Snormalsi – zwykli, potrzebujący pomocy śpiący. Ach! I koty.
Koty to jedyne oprócz Wędrujących istoty, które swobodnie wędrują po snach (kto wie, do jakich jeszcze światów potrafią przemknąć). Są do tego stworzone! W końcu należą do zwierząt terapeutycznych, a dodatkowo przesypiają 16 godzin na dobę lub więcej. Ciągnie je do mrocznych miejsc, najciaśniejszych zakamarków, również zakamarków psychiki, a że lubią „wyleżeć” ból i chorobę, powiadamiają Wędrujących o naprawdę ciężkich pośród Snormalsów przypadkach.
Co prawda pomysł na historię o Wędrujących przyszedł do mnie we śnie, ale podeszłam do niego bardzo świadomie i odpowiedzialnie. Na etapie tworzenia postaci oraz wymyślania wątków związanych ze snami, konsultowałam się z terapeutkami i psychiatrką, przeczytałam podręcznik medycyny snu, a także zapoznałam się z wynikami badań dotyczących chorób psychicznych w Polsce i na świecie… No i cóż, nie napawają one optymizmem, nie dają zbyt wielkiej nadziei na spokojną przyszłość. Stąd ta dystopia.
Natomiast mechanikę, zasady funkcjonowania uniwersum „Wanderers” omawiałam z moim przyjacielem, Bartkiem Fabiszewskim, autorem scenariuszy gier fabularnych i jednym z najlepszych mistrzów gry w Polsce. Wątki korporacyjno-farmaceutyczne urealniłam dzięki pomocy osoby pracującej właśnie w firmie farmaceutycznej – i to na tym samym stanowisku, co Kai. Dużo zawdzięczam mojej mentorce, Oldze Cyganiak z CD Projekt Red oraz konsultantce scenariuszowej, Agnieszce Sarniak – dziewczyny nie tylko udzielały mi ogromnego wsparcia merytorycznego, ale od początku wierzyły w historię, którą chcę opowiedzieć. Co więcej, są zdania, że na podstawie scenariusza „Wanderers” można by stworzyć świetną grę.
Wyśniłabym twórców o podobnej do mojej wrażliwości i miłości do historii „nie z tego świata”, którzy zauważą, po pierwsze, że seriale/filmy/gry poruszające temat zdrowia psychicznego są dziś bardzo potrzebne, a po drugie – że dość niekomfortowo byłoby opowiadać o tym, co dzieje się w naszych głowach, w sposób dosłowny, niemetaforyczny, nie sięgając po język science-fiction, fantastyki czy surrealizmu.
Z przyjemnością przedstawię zainteresowanym scenariusz odcinka pilotażowego (jednego z 8 odcinków) oraz pokaźną biblię serialu, w której znajdują się szczegółowe opisy Śnienia, jego mieszkańców, mechanizmów walki ze Śnieciami itp. Wierzę (i wiem!), że moje uniwersum ma duży potencjał, również komercyjny. Serial interaktywny, gra AAA, animacja, merch… Wyśnijmy coś razem!

Andrzej Gorgoń
Dyrektor Zarządzający
a.gorgon@storylab.pro
tel. 602 313 217