fbpx
hello@storylab.pro

Pitching StoryLab.pro 2022 adaptacja

Fotorelacja z wydarzenia

Na tej stronie znajdą Państwo prezentacje projektów rozwijanych podczas Akceleratora StoryLab.pro #adaptacja w roku 2022.

Na całość prezentacji projektu składają się cztery elementy: video-pitch, one-pager, pytania i odpowiedzi do projektu zadane podczas pitchingu, nagranie pierwszego czytania przez aktorów wybranej sceny ze scenariusza.

Prawa autorskie do projektów należą całkowicie do autorów.

Dane kontaktowe do autorów znajdują się w one-pagerach. 

Ewentualne pytania można kierować do StoryLab.pro
Andrzej Gorgoń – a.gorgon@storylab.pro – +48 602 313 217

Akcelerator StoryLab.pro #adaptacja

2022

„JEDNA KREW”

horror, mini serial na podstawie książki Stefana Dardy (prekursora polskiej literatury grozy)

autor: Michał Radziejewski

pobierz one-pager

Wspomniałeś, że jesteś reżyserem i chciałbyś mieć udział w pracach tego pionu. Możesz rozwinąć wątek?

Na co dzień zajmuję się przede wszystkim reżyserią krótkich form, reklam i teledysków. Jednak cały czas równolegle staram się rozwijać w kierunku kręcenia fabuł. Kilka krótkich metraży mam już za sobą, kilka scenariuszy krótkometrażowych leży w szufladzie. Decydując się na akcelerator, oczywiście chciałem przede wszystkim doszkolić się w pisaniu i zmierzyć się w końcu z długim metrażem. Jednocześnie nie ukrywam, że myślałem też o reżyserii swojego scenariusza w przyszłości. Oczywiście nie trzeba się decydować na mnie w pakiecie, jestem również otwarty na rozmowy wyłącznie jako scenarzysta.

Sprawiasz wrażenie osoby, która naprawdę zna się na horrorach. Jak planowałbyś zastosować tę wiedzę w realizacji tego projektu?

Nie chcę się wypowiadać jako ekspert od horrorów, bo do tego jeszcze mi trochę brakuje. Jednak niewątpliwie kino grozy od zawsze jest mi bliskie.
Pod słowem horror kryje się dużo podgatunków i myśląc o „Jednej krwi”, od początku miałem już konkretne wyobrażenie tego, jaki będzie to typ horroru. Na pewno nie chcę pokazywać wszystkiego wprost i planuję iść tropem, znanego powiedzenia, że bardziej boimy się tego, czego nie widać, niż tego, co widać. Dlatego napięcie planuję tu budować przede wszystkim przez niedopowiedzenia i w taki sposób chciałbym straszyć widza.
Historia jest jednak pełna scen, takich jak wspomnienia z dzieciństwa, prorocze sny, opowieści o miejscowych zabobonach. To w tych miejscach chciałbym pokazać nieco więcej. Widz, wiedząc, że to, co widzi, nie koniecznie jest prawdą, całkiem inaczej będzie odbierał prezentowane mu na ekranie obrazy. Dzięki temu będzie można pokazać więcej i jeszcze bardziej wprowadzić widza w klimat.

To nie jest Twoje pierwsze spotkanie z literaturą Stefana Dardy. Opowiedz nam coś więcej o tym autorze i o tym, co pociąga Cię w jego prozie?

Dla tych, którzy nie wiedzą, Stefan Darda to można powiedzieć trochę prekursor Polskiej literatury grozy. Jego pierwszą powieścią był „Dom na wyrębach”, który od razu bardzo spodobał się fanom literatury grozy i rozpoczął jego pisarską karierę.
Myślę, że pierwszym powodem, jest to o czym już wspominałem podczas pitchingu, czyli klimat, jaki panuje w jego książkach. Do tego świetnie wpisuje horror w polskie realia. Ma dużo fajnych pomysłów „horrorowych” których wcześniej nie widziałem. Gdzieś słyszałem, że jest trochę porównywany do polskiego Stephana Kinga, co jest dość trafnym stwierdzeniem.

„SPRAWA SARY”

dramat z elementami kryminału, adaptacja powieści Karoliny Głogowskiej „Sprawa Sary”

autorka: Dominika Kamińska

pobierz one-pager

Twój scenariusz to dramat z elementami kryminału. Który gatunek jest dominujący?

W scenariuszu mamy dwie perspektywy czasowe. Bohater współcześnie rozwiązuje zagadkę zniknięcia Sary, mierzy się fizycznie i psychicznie z trudnymi przeżyciami. W przeszłości mamy jego wspomnienia z 1993 r., wakacje, lato beztroski i miłości.

Z jednej strony jest dramat, czyli skupienie na przeżyciach wewnętrznych bohatera, jego przemiana, dojrzewanie do dorosłości. Mój bohater jest jednocześnie protagonistą i antagonistą. Wewnątrz siebie musi znaleźć rozwiązanie problemu i dokonać odpowiedniego wyboru. Tak naprawdę ma wszystko, ale jeśli nie polubi samego siebie, nie będzie w stanie przeżyć życia po swojemu, będzie je przeżywał z Sarą.

Obserwujemy również jego poczynania jako śledczego, który dociera do różnych ludzi, zadaje pytania, odkrywa tropy, łączy kropki, na końcu dochodzi do prawdy i to jest kryminał. Warstwa kryminalna porządkuje tekst, obudowuje fabułę, dobrze ustawia stawkę. Dzięki tej kryminalnej otoczce łatwiej było napisać scenariusz.

„Sprawa Sary” to opowieść o stracie, co cię w niej urzekło?

Najbardziej poruszyła mnie pierwsza miłość mojego bohatera, taka sentymentalna i czysta. 13 -letni Witek mówi, że jego najpiękniejszym erotycznym przeżyciem był moment, kiedy Sara w tańcu dotykała czołem jego policzka. Jak pisał klasyk „w pierwszej miłości bierzemy duszę na długo przed ciałem”. My, dorośli często bagatelizujemy te pierwsze doświadczenia, niesłusznie.

Czy twoja adaptacja bardzo odbiega od treści książki?

Trzymałam się powieści, dokonując skrótów na potrzeby pełnego metrażu. Zależało mi na tym, żeby to był materiał na film 90 minutowy. Bardzo chciałam ochronić wszystkie retrospekcje i to się chyba udało.

Ale już teraz widzę, że można rozwinąć tekst do mini serialu, na przykład rozbudować pracę Witka jako dziennikarza. Na pewno warto pogłębić postać Teresy, złej matki Sary, która udaje dobrą, troskliwą, a w rezultacie przyczynia się do śmierci córki. Ciekawy jest również wątek Agaty, fałszywej dziennikarki podszywającej się pod kobietę łudząco podobną do Sary, która koresponduje z Witkiem w necie. No i lata dziewięćdziesiąte – czas, kiedy nowe zaczyna wypierać stare. Można tym grać, rozwinąć to.

Jest jeszcze jedna rzecz. Mój bohater zaczyna nagrywać podcast, w którym opowiada o swojej traumie i tajemnicy zaginięcia Sary. Ten podcast nazywa się Sprawa Sary, stąd tytuł książki i scenariusza. Przyszedł mi do głowy pomysł, że na bazie tego podcastu można budować kontynuację serialu.

„ZŁOTO HALINY”

film familijny, historyczno-przygodowy z elementami sensacyjnymi, z inspiracji książki Agnieszki Metelskiej „Złota. Legenda Haliny Konopackiej”

autor: Wojciech Wojnicz

pobierz one-pager

Opowiadasz o autentycznej postaci. Opowiedz nam, proszę, coś więcej o Twoim podejściu to prowadzenia tej opowieści.

Adaptacja biografii zawsze stanowi spore wyzwanie. Zaznaczyć trzeba, że historia w tym przypadku dotyczy przynajmniej dwóch postaci mocno zasłużonych dla Polski. Nie zachowało się niestety wiele opracowań opisujących potrzebne mi ich cechy. Musiałem je stworzyć oraz w taki sposób im przypisać, aby nie zmieniły ich ogólnie, ale poprzez wykreowane przeze mnie sytuacje te cechy ujawniły się, ukazując te postacie jako potocznie mówiąc, ludzi z krwi i kości. Musiałem też usunąć nieco w cień postać Ignacego Matuszewskiego, aby w to miejsce wprowadzić małą dziewczynkę. Dało to sposobność na pokazanie wojny jej oczami. Inspirowałem się książką, ale jest ona reporterskim zapisem wspomnień o bohaterce. Jednakże i w książce i w mojej opowieści Halina Konopacka jest kobietą o silnej osobowości.

W naszej prywatnej rozmowie, porównałeś ten projekt do realizacji „W pustyni i w puszczy”. To raczej nieoczywiste zestawienie. Rozwiń, proszę, tę myśl.

Sam pamiętam jako młody chłopak swoje wrażenia, kiedy w latach 70-tych oglądałem ten film w kinie. Gatunek przygodowy jest dużo lżejszy od sensacyjnego, choć w mojej historii elementów sensacyjnych nie będzie brakowało, choćby przez walkę wywiadów. Podobnie jak w tamtym filmie, tak i u mnie główne postacie podróżują przez sporą część filmu. Także i w mojej opowieści losy zwykłych ludzi ukazane są na tle wydarzeń, a nie odwrotnie. Chciałbym także, aby podobnie jak w innym filmie (mam na myśli „Misję” Rolanda Joffe z 1986 roku), zachwycające krajobrazy stanowiły istotną część filmu. To dodatkowy element przyciągający widza do kina.

Jaką rolę w Twojej historii pełni ta mała dziewczynka?

Po to, aby zmienić perspektywę opowiadania historii oraz obniżyć kategorię wiekową dla widza trzeba było stworzyć partnera dla Haliny Konopackiej. Wpisałem tego partnera w postać małej dziewczynki. Jest to także postać autentyczna. Wiadomo skądinąd, że opowiadanie także z jej perspektywy zmieni, to znaczy obniży poziom wojennej brutalności, również w warstwie językowej. Ułatwi to również przekaz dla młodzieży. Aby podkreślić ważną rolę małej dziewczynki stworzyłem także wątek dotyczący złotego medalu Konopackiej, który 
w rzeczywistości zaginął. W ten sposób chciałem uzyskać formę filmu familijnego. Poza tym przypisałem tej dziewczynce wraz z Haliną kluczową rolę w jednym z najważniejszych momentów w całym filmie. Część jest w scenie czytanej przez parę aktorów, Martę 
i Sebastiana, reszta jest w… scenariuszu.

„GORSZA”

thriller psychologiczny, na podstawie powieści Jarosława Czechowicza

autorka: Ewa Małecki

pobierz one-pager

Jesteś i reżyserką, i scenarzystką… Jak wyobrażasz sobie dalszy rozwój tego projektu?

Widzę różne możliwe dalsze drogi rozwoju scenariusza. Zmieniłam sposób opowiadania w stosunku do powieści, w scenariuszu wydarzenia ułożone są chronologicznie żeby budować narastające napięcie, natomiast w powieści autor przeplata trzy plany czasowe, wykorzystanie pozostałego materiału pozwoliłoby na napisanie mini serialu, tak aby przy zachowaniu wysokiej formy artystycznej, dzięki platformie streamingowej dotrzeć do jak największej liczby odbiorców.
Na pewno ciekawym wyzwaniem byłaby też reżyseria obsady: poszukiwanie grupy nastolatków, ale także postaci kobiecych.

Powiedz nam coś więcej o tych bohaterkach.

To kobiety rozdają karty w tej historii. W scenariuszu mamy cztery mocne postacie kobiece – są zbudowane w sposób nieoczywisty – wielowymiarowy, ludzki. Możemy się utożsamiać się z każdą z nich, bo chociaż wszystkim daleko do świętości i doskonałości, to autor pozwala zrozumieć nam ich motywacje. Oczywiście na czoło wysuwa się główna bohaterka nosząca skazę wyniesioną z rodziny dysfunkcyjnej – czuje się gorsza.

Jak wyobrażasz sobie nastrój, ton tego projektu?

Oprócz napięcia, jakie jest typowe dla gatunku, sposób opowiadania narzucony będzie przez życie wewnętrzne głównej bohaterki. Otóż Magda wycofała się z życia, ogranicza się we wszystkim, egzystuje i zdaje się być w pułapce. Widzimy wnętrza, w których mieszka, garaż, brudne pomieszczenia w budynkach zajezdni, ciasną kabinę autobusu, piwnicę i na to wszystko nakładają się jej wspomnienia, które też osaczają. Kontrapunktem byłoby miasto (w powieści jest to Kraków, ale może to być inne dowolne miasto), które pojawia się, gdy Magda mknie na chopperze, miasto dodatkowo podkreśla jej izolację i samotność.
Projekt ma duży potencjał wizualny również dzięki włączeniu retrospekcji, które chciałabym pozostawić na granicy jawy i snu.
Ponieważ jestem również reżyserką radiową, ważną rolę w historii odgrywać będzie sfera dźwiękowa.

„KTO POMOŻE W BABIBORZE”

lekka komedia kryminalna, na podstawie powieści Małgorzaty Starosty „Szczęśliwy Los”

autorka: Monika Cebula

pobierz one-pager

Co sprawiło, że postanowiłaś wybrać akurat tę książkę?

Poszukiwałam do adaptacji książki, w której natura odgrywałaby znaczącą rolę lub której akcja rozgrywałaby się w jakimś pięknym przyrodniczo miejscu. I tak trafiłam na książkę Małgorzaty Starosty „Szczęśliwy los”. Akcja jej dzieje się na Podlasiu, które sama osobiście bardzo lubię. Oprócz ciekawej i lekkiej fabuły, właśnie Podlasie oraz jego urok przeważyły o moim wyborze i były przyczynkiem do zajęcia się tą historią. Nadałam jej jednak nowy tytuł: ‘Kto pomoże w Babiborze’.

Jakie filmy mogłyby być referencjami dla Twojego projektu?

Zaczynając pracę nad tą adaptacją moje myśli często biegły do seriali ‘Ranczo’ oraz do ‘Seks w wielkim mieście’, więc można je uznać za referencje do mojego projektu. ‘Ranczo’, ze względu na wiejski, dość sielankowy klimat oraz ciekawych, ‘typowych’ przedstawicieli wsi i ich przywary. Drugi wymieniony przeze mnie serial, ponieważ zarówno w nim jak i w ‘Kto pomoże w Babiborze’ głównymi bohaterkami są 4 kobiety, o różnych osobowościach i często różnym podejściu do sytuacji dnia codziennego jak i relacji z mężczyznami.
Inspiracjami dla mnie w pewnym zakresie były również filmy ‘Na noże’ R.Johnsona, a także ‘Rzeź’ R.Polańskiego. Ten pierwszy ze względu na wątek wygórowanych oczekiwań finansowych wobec zamożnego seniora rodziny, a w przypadku mojej historii –seniorki rodziny.
W ‘Kto pomoże w Babiborze’ większość akcji rozgrywa się w domu, głównie w salonie, w którym przymusowo zamknięte główne bohaterki, dotąd zgodne przyjaciółki, w pewnym momencie zaczynają się ostro kłócić i coraz bardziej się odsłaniać, nie zawsze z najlepsze strony. Stąd i moja inspiracja filmem ‘Rzeź’, którego akcja toczy się w jednym mieszkaniu, a bohaterowie wydający się dwiema kulturalnymi parami, pod wpływem wydarzeń i nerwów zaczynają pokazywać swoją druga twarz oraz serwować sobie nawzajem całą masę złośliwości. W moim projekcie chciałabym oddać klimat tego jak znalezienie się w ograniczonej przestrzeni może wpłynąć na zachowania ludzi a nawet ich decyzje.

Na jakim etapie prac literackich jesteś?

Mam napisany pierwszy akt scenariusza oraz dobrze przemyślaną całą historię. Planuję ukończyć całość pierwszego draftu scenariusza do końca stycznia.

„MATNIA”

thriller, na podstawie powieści Przemysława Piotrowskiego

autor: Marcin Kruk

pobierz one-pager

Jak przebiegał Twój proces adaptacji tej powieści na scenariusz?

”Matnia” była wdzięcznym materiałem do adaptacji. Po pierwsze, już na samym początku autor powieści dał mi wolną rękę, żeby wycisnąć z jego historii jak najlepszy film. Super sprawa. Po drugie, w książce było bardzo dużo fajnych wątków i motywów z pogranicza thrillera i horroru, jak na przykład: legenda o czarownicach, zaginiona Ukrainka czy handel ludźmi, więc moją rolą było przede wszystkim wyselekcjonowanie materiału, uporządkowanie go i znalezienie odpowiedniego klucza. Było też oczywiście kilka wyzwań. Na przykład takie, że w książce bardzo dużo czasu spędzamy w głowie Zuzy, która jest przez to dość bierna, a w filmie, szczególnie gatunkowym, to bohater musi ciągnąć akcję i widza przez opowieść. Dlatego zdecydowałem się, żeby głównym wątkiem była sprawa zaginięcia widziana z perspektywy Zuzy, co dało mi wiarygodną motywację dla bohaterki do prowadzenia śledztwa i odkrywania razem z widzem prawdy o nowym miejscu i jego mroku. Drugim wyzwaniem było ukrycie do końca filmu, że za wszystkim stoi Marek. Dzięki temu na końcu jest twist, który powoduje, że zakończenie jest mocniejsze. Przez to, że Marek był kochającym, troskliwym partnerem, a okazał się potworem, to w kulminacji widz czuje ulgę, że takie zło zostało zgaszone i nikomu więcej nie zrobi krzywdy.

Skąd decyzja, by wybrać taki ciężki, mroczny temat i gatunek?

Gatunek, ponieważ uwielbiam thrillery i horrory i takie filmy piszę. Szukałem więc na liście dostępnych powieści czegoś, co będzie jak najbardziej w moim klimacie. Dzięki gatunkowi mogłem też zdjąć trochę ciężar tematu z opowieści. “Matnia” to nie historia o dramacie ofiary handlarza ludźmi, ale pełny napięcia thriller, który kończy się odkryciem, że taki świat (choć w filmie przestylizowany) naprawdę istnieje i niszczy mnóstwo ludzkich żyć.
Jeśli chodzi o temat, to handel ludźmi wywołuje we mnie silne emocje od dawna – jak miałem 7 lat i odwiedzaliśmy z mamą Disney World, to byliśmy świadkami zniknięcia dziecka, najprawdopodobniej porwanego przez parkową maskotkę, która wciągnęła dziecko pod kostium. Pamiętam rozpacz i bezsilność tamtej matki. Straszne wspomnienie. Ten film dał mi, w pewnym sensie, możliwość rozprawienia się z handlarzami ludzi za zło, jakie wyrządzają innym. To była całkiem przyjemna część adaptowania tej historii.

Jak wygląda Twoje doświadczenie scenariopisarskie?

Piszę od ponad ośmiu, może nawet dziewięciu lat. Przez pierwsze sześć czy siedem poszukiwałem głosu, eksperymentowałem z tematami i gatunkami. Do tej pory napisałem cztery fabuły – trzy pierwsze na kursach scenariopisarskich na UCLA, kolejną w wolnym czasie po pracy, ale wszystkie trafiły do szuflady. Postanowiłem się nie spieszyć, ponieważ czułem, że potrzebuję jeszcze trochę czasu. Dwa lata temu udało mi się sprzedać i rozwijać pomysł na serial, którego jestem współautorem. Ta współpraca przerodziła się w kolejną (adaptację powieści sensacyjnej na mini serial), a następnie trafiłem na Akcelerator i kończę właśnie pisać pierwszy draft scenariusza „Matni”.

Pytania?

Jeśli macie Państwo pytania, zapraszam do kontaktu.

Andrzej Gorgoń
Dyrektor Zarządzający

a.gorgon@storylab.pro
tel. 602 313 217

0
    Twój koszyk
    Koszyk jest pustyWróc do sklepu